Blog
jerzy.korytko
Jerzy Korytko
18 obserwujących 350 notek 462527 odsłon
Jerzy Korytko, 23 kwietnia 2017 r.

Rezygnacja Berczyńskiego.

Wydarzeniem ostatnich dni dotyczącym sprawy katastrofy smoleńskiej była rezygnacja dr. Berczyńskiego. Przewodniczącego „Podkomisji KBWL” zajmującej się wyjaśnianiem okoliczności 10 kwietnia. Przyjrzyjmy się nieco bliżej okolicznościom tej rezygnacji.

Pan Berczyński złożył rezygnacje z pracy w „podkomisji” 20 kwietnia. Została ona przyjęta przez min. MON Antoniego Macierewicza. W mediach spekulowano, iż powodem rezygnacji była zapewne wypowiedź Berczyńskiego dotycząca przetargu na śmigłowce dla naszej armii. Rzeczywiście, w jednym z wywiadów sugerował, że to on przyczynił się do odstąpienia od zakupu śmigłowców Caracal. Min. Macierewicz podał jednak inne powody rezygnacji Berczyńskiego – miały za tym stać sprawy zdrowotne i osobiste. Czyli takie, które zawsze się podaje by nie było wiadomo – dlaczego. Czyżby to jednak Caracale pogrążyły Berczyńskiego?

Totalna ściema. Zauważmy, że wypowiedź na temat przetargu na śmigłowce pojawiła się w bardzo dogodnym momencie. Tuż przed rezygnacją. Tak jak gdyby sam Berczynski specjalnie dostarczył powodów do ataku na siebie. Ale co z tego, że coś tam powiedział. W tym kraju nie takie rzeczy mówiono, nagrywano takich tam różnych z ukrycia co to o „państwie działającym teoretycznie” mówili albo „ jaja,  jaja” widzieli wszędzie i włos im z głowy nie spadł i w spokoju do końca kadencji doczekali. Przecież u nas odpowiedzialności za słowo nie ma żadnej. Tym bardziej, że przecież żadnej oficjalnej roli w prowadzeniu przetargu Berczyński nie pełnił. A doradzać miał prawo co chciał. Wolność słowa jest zapisana w Konstytucji, prawda? Co więc mogło naprawdę stać za jego rezygnacją?

Pojawiają się dwa wątki, dwie możliwości. Po pierwsze – w powszechnej opinii, nawet tych, którzy sami się do zwolenników obecnej władzy zaliczają, prace „podkomisji” to totalna klapa. Przez cały czas swojego działania do niczego to gremium nie doszło. Zero wyników. Zero konferencji prasowych. Kompletne zero. Niczego nie widać na przyszłość. Brak jakiegokolwiek pomysłu na prowadzenie śledztwa. Na 7-mą rocznicę coś tam wyciągnęli ale sami nawet w te brednie nie wierzą. Bo już cicho-cichutko siedzą i żadnego dalszego ciągu tej idiotycznej sprawy nie ma. To znaczy mam na myśli ich tezę, że samolot rozpadł się w powietrzu 900 metrów przed lotniskiem, jeszcze w powietrzu, na skutek wybuchu bomby termobarycznej. Skąd to wywróżyli? Z kuli wróżki? Jakieś „badania” zrobili? A czego? Co badali? Jakieś rzeczy nieznanego pochodzenia? Nie wiadomo w jakich okolicznościach pobrane i przywiezione do Polski? Bo oficjalną drogą niczego nie dostali.  W tej sytuacji te „ustalenia” w żaden sposób nie mogą być poważnie traktowane. Totalna ściema.  Czyli - mógł się zniechęcić, zdać sobie sprawę, że bierze udział w złej grze, która nie może mieć dobrego zakończenia. Nie można wykluczyć też tego, że został przymuszony, że wywarto na niego presje, by przed rocznicą cokolwiek, za wszelką cenę, nawet wbrew faktom forsować.Coś spektakularnego - a więc - "wybuchy". Odwieczny konik Macierewicza.  Może taka sytuacja Berczyńskiego ostatecznie zniechęciła.

Ale pojawia się i drugi aspekt tego wszystkiego. Otóż prokuratura również ukochanemu Przywódcy przygotowała własny prezent z okazji rocznicy 10 kwietnia. To oskarżenie kontrolerów lotu o celowe fałszywe naprowadzanie Tupolewa. No i popatrzcie państwo. Proste pytanie – co za znaczenie ma fałszywe naprowadzanie gdy – a) samolot doleciał do lotniska, te parę metrów nie robi różnicy, żadnej, ponieważ piloci musieli by widzieć płytę lotniska z tej wysokości/odległości, nawet jak byłaby jakaś mgła b) Tupolew rozpadł się za przyczyną wybuchu w powietrzu zainstalowanej na jego pokładzie bomby, o wiele wcześniej. Wysunięcie hipotezy wybuchu od razu dezawuuje oskarżenia kontrolerów. Nie można wykazać żadnego związku działań kontrolerów lotu z wybuchem na pokładzie samolotu - to chyba dla każdego oczywiste. Ponadto – jak można kogoś oskarżać gdy go się w ogóle nie przesłuchało? Już to wyjaśniałem kilka razy – Rosjanie kontrolerów przesłuchali ale tamte przesłuchanie unieważnili ze względów formalnych. Tak powiedzieli. A nasza prokuratura nie zrobiła własnych  przesłuchań - bo nie ma prawa, nie mogła - i razem teraz z oskarżeniem dopiero składa wniosek prawny do Rosjan by mogła uczestniczyć w przesłuchaniu kontrolerów przez prokuratorów rosyjskich. Przecież to piramidalna bzdura. Nie można nikogo oskarżać - jak się go nie przesłuchało. A Rosjanie dawno przekreślili taką możliwość, ponownego przesłuchania kontrolerów lotu. Wobec tego sprawa ma wyłącznie propagandowe znaczenie. Lipa, ściema, żałosna próba wykazania jakiejś aktywności. No, ale nie przekreśla ta sprawa możliwości wybuchu – ktoś powie.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • "Ciemny lud" wkręcany w kolejny fikcyjny spór. Zapomniał pan o sporze o TK? Kogo on dzis...
  • O tym, że PO i PiS to w sumie POPiS pisałem wieki temu. W 2005 roku celowo zerwano obiecywaną...
  • Obawiam się, że prawda o tamtych wydarzeniach (RAF etc.) nie jest taka jak się wydaje, jak to...

Tagi

Tematy w dziale