Blog
jerzy.korytko
Jerzy Korytko
18 obserwujących 350 notek 462527 odsłon
Jerzy Korytko, 7 czerwca 2017 r.

Totalne niezrozumienie sprawy Smoleńska.

460 8 0 A A A

Kłamstwo smoleńskie, które wyprodukowano by ukryć rosyjską zbrodnię, dokonało takich spustoszeń w naszych umysłach, że po dziś dzień niczego z tej całej sprawy ogół z nas nie rozumie. Pojawiają się nowe fakty, raczej nowe interpretacje znanych przecież wcześniej faktów (bo np. o bezczeszczeniu zwłok napisałem tekst wieki temu, po ujawnieniu wyników pierwszych ekshumacji, tych z 2012 roku). I te fakty, te informacje ciągle są odnoszone do kłamliwej wersji, która w tej sytuacji ma się nadal dobrze. Najwyższy czas z tym skończyć. Proszę zapoznać się z oficjalnie podanymi swego czasu faktami i wyciągnąć wreszcie jakieś wnioski. Postaraj się chociaż to zrozumieć, dojrzeć sens. Bez uprzedzeń. Potem możesz to ignorować nadal. Ale najpierw – zastanów się. Podam kilka zaledwie podstawowych informacji. To w zupełności wystarcza.

Oficjalnie podane kalendarium zdarzeń związanych z tzw. ”katastrofą smoleńską”.

- Godzina 8:48 – Minister MSZ Radosław Sikorski dowiaduje się o katastrofie od swojego pracownika z Departamentu Wschodniego MSZ (wiadomość oficjalna, podana przez samego ministra). Oczywistym jest, że w takiej sytuacji musiał polecić odpowiednim pracownikom sprawdzenie wszystkich dostępnych faktów. Zauważmy, że tego dnia w MSZ działało Centrum Operacyjne.

- O godzinie ok. 9-tej w mediach telewizyjnych pojawiają się pierwsze, niepełne informacje o problemach związanych z lądowaniem samolotu z Prezydentem na pokładzie.

- O godzinie 9:35 (są źródła, które podają godz. 9:20) ma miejsce konferencja prasowa rzecznika MSZ p. Piotra Paszkowskiego, który informuje, że samolot typu JAK40, z Prezydentem na pokładzie, który wystartował z Warszawy o godzinie 6:50, miał problemy przy lądowaniu. Rzecznik MSZ użył sformułowania – „na pokładzie samolotu jest Prezydent Lech Kaczyński”. Na pokładzie JAKa40. Nie ma najmniejszej możliwości –by w obliczu tak poważnej sprawy, nasz rząd tak mógł się „pomylić”. Zarówno co do czasu wylotu jak i typu samolotu. To niemożliwe. Tym bardziej, że  przeznaczyli wystarczająco dużo czasu by potwierdzić podstawowe fakty. (od 8:48 do 9:35).  Po 6 minutach jednak Rosjanie wrzucają swoją wersję – katastrofie uległ Tupolew z 132 osobami na pokładzie. Rzucają ordynarne kłamstwo. Przecież wiedzą,  to producenci samolotu Tupolew przecież, że 132 osób pomieścić on nie mógł. Ale to jest akt brutalnej agresji, pokaz siły. Szantaż. W tej sytuacji – nasz rząd kapituluje. W czasie późniejszym wyprodukuje mnóstwo fałszerstw by ukryć prawdziwe okoliczności. Dziś niełatwo tą informację w pierwotnym kształcie odnaleźć. Jeden z działających linków:  http://wiadomosci.onet.pl/kraj/rozbil-sie-prezydencki-samolot-sprzeczne-informacje-ze-smolenska/0bggj 

A tutaj ślad po czasie wylotu samolotu z Prezydentem - informacja z tej samej konferencji rzecznika MSZ - http://archiwum.sky-watcher.pl/content/msz-samolot-z-prezydentem-polski-rozbi%C5%82-si%C4%99

- Ale pozostały pewne rzeczy niemożliwe do ukrycia. Np. w uzasadnieniu umorzenia śledztwa wątku cywilnego (przygotowania do wylotu delegacji)czy raporcie z kontroli NIK,  znalazły się dowody na to, że jedyne dokumenty wyprodukowane przed 10 kwietnia zakładały lot Prezydenta JAKiem 40. Opisałem to szczegółowo tutaj. O ile pisząc wówczas ten tekst zostawiałem jakiś margines na inne możliwości – to dzisiaj takich wątpliwości nie mam. Są dowody, przesłanki ważne ale i są ważniejsze. Jeżeli dostrzeżemy na podstawie dziesiątków innych faktów, że miejsce katastrofy było fikcyjne – to trzeba na sprawę wystąpienia rzecznika MSZ spojrzeć na nowo. I dostrzec wówczas, że od razu wiadomo było wszystko. I działania naszego rządu, których – podkreślę to – nie akceptuję i nigdy nie akceptowałem –  stają się w takiej sytuacji w jakimś stopniu racjonalne. Są konsekwencją kapitulacji wobec aktu brutalnej agresji.

Bo wyprodukowano kłamstwo by uniknąć konfrontacji. „Lepiej wiedzieć i nie mieć wojny” – jak powiedział Donald Tusk w styczniu 2011 roku w Sejmie. Dlatego niczego nie badali. Bo co niby mieli badać? Wrak jakiegoś Tupolewa? Po co? Zastanów się Drogi Czytelniku. Przepisali rosyjski raport bez żadnych własnych badań/dowodów - bo to była konsekwencja kapitulacji o godzinie 9:41 10 kwietnia. Po co mieli zaglądać do trumien? Czego się niby mogli spodziewać? Podejrzewam zresztą, spotkałem taką informację wieki temu – że jednak zaglądali. Tyle, że po kryjomu. Rodziny siedziały na Okęciu czekając na przylot samolotu, który kilka godzin wcześniej wylądował. To racjonalne w sumie – chcieli wiedzieć. I to czego się dowiedzieli nakazało im nie zezwolić na otwarcie trumien w Polsce. Czy to jasne? Nie zezwalali - bo wiedzieli co w nich jest. A „Wawel” pewnie wymyślono po to – by kupić milczenie Jarosława.

Opublikowano: 07.06.2017 18:33. Ostatnia aktualizacja: 10.06.2017 22:39.
Autor: Jerzy Korytko
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • "Ciemny lud" wkręcany w kolejny fikcyjny spór. Zapomniał pan o sporze o TK? Kogo on dzis...
  • O tym, że PO i PiS to w sumie POPiS pisałem wieki temu. W 2005 roku celowo zerwano obiecywaną...
  • Obawiam się, że prawda o tamtych wydarzeniach (RAF etc.) nie jest taka jak się wydaje, jak to...

Tagi

Tematy w dziale Polityka